Bartłomiej Kochanowski złożył dziś w Sądzie Rejonowym w Zakopanem bardzo korzystną dla matki i dzieci propozycji ugody. Czy zakończy się koszmar dzieci wywiezionych do Grodziska Mazowieckiego w patologiczne warunki?
O sprawie przetrzymywania 6-letniego Huberta i 4-letniej Nadii przez nienawistnych, patologicznych dziadków pisaliśmy w artykule:
Dziś towarzyszyliśmy Bartłomiejowi Kochanowskiemu z kamerą w Sądzie Rejonowym w Zakopanem. Bo złożył on to dziś propozycję ugody kończącej ten koszmar.
Chodzi o tak zwaną „gniazdową” formę opieki naprzemiennej. Czyli rozwiązanie, które od wielu lat z powodzeniem stosowane jest w Szwecji i akceptowane jest przez tamtejsze sądy.
- Gotowy jestem wynająć a nawet kupić mieszkanie w Zakopanem w którym będą na stałe mieszkały dzieci. Proponuję, by na przemian co tydzień razem z nimi mieszkała ich matka Katarzyna oraz ja jako ojciec - przekazuję Bartłomiej Kochanowski.
W pisemnej propozycji ugody, którą złożył dziś w zakopiańskim sądzie proponuję by rodzice wymieniali się w każdą niedzielę o godz. 15. Zapewnia, że za mieszkanie w ścisłym centrum Zakopanego, w którym będą mieszkały dzieci, on będzie płacił zarówno czynsz jak i koszty stałe czyli prąd wodę gaz koszty komunalne itd.
Dodatkowo zrzeka się jakichkolwiek świadczeń 500 + czy innych socjalnych.
- Proponuję matce dzieci, by zabrała dzieci z katastrofalnych warunków z Grodziska Mazowieckiego. I powróciła do Zakopanego gdzie dzieci się urodziły gdzie ona mieszkała przez pięć lat - przekazuje pan Bartłomiej.
- Bez problemu znajdzie w Zakopanem pracę w zawodzie który teraz wykonuje w Grodzisku Mazowieckim za wyższe stawki. A ja dodatkowo jestem gotowy opłacać opiekunkę, która wspomaga by ją ewentualnie w odbieraniu dzieci z przedszkola itd - dodaje.
O złożonej przez siebie propozycji Bartłomiej Kochanowski poinformował dziś prezesa Sądu Rejonowego w Zakopanem. Przekazał ją też adwokat Joannie Bereznowskiej- Bulat reprezentującej matkę. Choć nie zastał jej osobiście w kancelarii, wrzucił podstemplowaną przez sąd kopię propozycji ugody do skrzynki pocztowej przeznaczonej na korespondencję adwokacką.
Matka dzieci może bez problemu wynająć mieszkanie w Zakopanem za około 1200 zł. Sumując potencjalne zarobki jej w Zakopanem plus świadczenia państwowe jest w stanie bardzo dobrze poradzić sobie w tych warunkach - przekazuje pan Bartłomiej.
- Zgłosiłem dziś do sądu na piśmie, że nie będę się zbliżał do tego jej mieszkania ani wpływał w jakikolwiek sposób na jej życie prywatne czy osobiste - przekazuję Bartłomiej Kochanowski.
- Oboje jesteśmy równo prawnymi rodzicami. Zależy mi na zapewnieniu godnych warunków życia dzieciom, dostępie do edukacji i rozwoju. Oraz na unormowaniu funkcjonowaniu nas rodziców mających dbających o ich rozwój.- zapewnia.
Co na to pani Katarzyna? Do dziś nie skontaktowała się z nami mimo że prosiliśmy o opinię w tej kontrowersyjnej sprawie.
Zadzwoniła do nas jedynie jej matka, która według posiadanych przez nas filmów zajmuje się zbieractwem w tym również żywności ze śmietników za Biedronką w Grodzisku Mazowieckim. I te żywność może podawać dzieciom
- Ja tez jestem dziennikarką - próbowała nad okłamywać podczas piątkowej rozmowy telefonicznej.
Ponieważ Sąd Rejonowy w Zakopanem od 7 miesięcy nie podjął żadnej decyzji w tej wstrząsającej sprawie ojciec dzieci udzielił dziś pełnomocnictwa adwokatowi Patrykowi Andrysiakowi do podjęcia negocjacji adwokat reprezentująca matkę dzieci.
Czy dojdzie do pozytywnego przełomu w tej sprawie?
Czy pani Katarzyna skorzysta z niezwykle korzystnego dla niej i dzieci rozwiązania tej szwedzkiej metody gniazdowego naprzemiennego wychowania dzieci w prestiżowym centrum międzynarodowego kurortu jakim jest Zakopane?
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?