[VIDEO] Kłamstwa ojca na sali sądowej? Podważanie opinii biegłych sądowych przez jego adwokatkę?! Ogłoszenie decyzji ws. koszmaru 14-latka sędzia Agnieszka Blanck przesunęła na poniedziałek! Czy zakończy koszmar?
Sędzia Agnieszka Blanck nie podjęła dziś decyzji końcowej w sprawie tego, gdzie ma trafić 14-letni Kuba. Matka wystąpiła o widzenie z synem przez weekend. I tu zaczęły się kłamstwa przed sądem ze strony ojca, Przemysława W.!
- Skoro mam zostać do poniedziałku to chce się zobaczyć z synem - oświadczyła Magdalena Prostoł która przeleciała na rozprawę do Gorzowa Wielkopolskiego z Wielkiej Brytanii.
Wówczas ojciec dziekca i jego adwokat Anna Grzesiowska popadli w konsternację. Ojciec oświadczył, że syna nie ma bo jest 500 km od Gorzowa u siostry.
- To proszę do niej zadzwonić żebyśmy mogli to potwierdzić - zaproponowała matka na sali sądowej
I wtedy ojciec zaczął mylić się i mieszać w wersjach podawanych przez siebie. Nagle stwierdził, że może dojść do spotkania w niedzielę o godzinie 16:00 w kawiarni. Czyli nagle okazało się, że jego syn będzie mógł rzekomo przejechać 500 km z powrotem do Gorzowa.
- Ojciec dziecka okłamywał sąd, że ja mogę się bez żadnych przeszkód widywać z dzieckiem w Polsce. A to przecież jest kłamstwo bo kiedy starałem się o to przez ostatnie 2 lata, to nigdy nie było to możliwe - alarmowała przed sądem Magdalena Postoł.
Czy sędzia Agnieszka Blanck dostrzeże te oszustwa i ukaże dotkliwą karą Przemysława W za to co wyczynia w sądzie? Za to że szydzi z polskiego Wymiaru Sprawiedliwości i z obowiązku mówienia prawdy przed sądem? Bo przecież za mówienie nieprawdy na sali sądowej grozi do 8 lat więzienia!
Czy może skieruje go na specjalistyczne badania psychiatryczne bo jest kompetentna w tym względzie jako osoba wizytująca zakłady psychiatryczne. Żartów nie ma bo chodzi o dobro skrzywdzonego przez niego dziecka, A to wykazały badania wykonane przez biegłych psychologów. Wynika z nich, że ojciec kompletnie nie liczy się ze zdaniem dorastającego syna. A jedyny autorytet jaki ma, to on sam.
- 14-letni Kuba w sytuacjach trudnych reaguje płaczem. Nie jest w stanie samodzielnie podejmować żadnych decyzji. Bo jedyne co może, to wykonywać posłusznie polecenia ojca - przekazuje matka.
- Ale dziś jego adwokatka Anna Grzesiowska oświadczyła, że się z tym wynikami badań nie zgadza. To kolejny dowód na jej chore wsparcie udzielane Przemysławowi W. w tym porwaniu - dodaje Magdalena Postoł,
Przypomnijmy, że tym wątkiem zajmują się już organa ścigania. Wszystkie informacje ne ten temat dostępne są pod linkiem:
Na dzisiejszej rozprawie oprócz naszej ekipy telewizyjnej, obecna była też ekipa Telewizji Polskiej. Tworzą oni kolejny reportaż na temat koszmaru jaki zgotował Przemysław w swojemu dziecku i walczącej o kontakt z synem matce. Pierwszy reportaż dostępny jest tutaj:
O tym jaką decyzję podjmie sędzia Agnieszka Blanck poinformujemy w poniedziałek. Na sali sądowej będzie obecna nasza ekipa telewizyjna więc również w poniedziałek zaprezentujemy kolejne materiały filmowe z tego koszmarnego zdarzenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?