[VIDEO] Wiatraki pracują bez odbioru, działalność energetyczna bez koncesji we współpracy z ENERGA OPERATOR S.A. w gminie Nowe Skalmierzyce w Wielkopolsce!
Właśnie otrzymaliśmy potwierdzenie, że 3 wiatraki w gminie Nowe Skalmierzyce kręcą się bez odbioru ze strony Wielkopolskiej Wojewódzkiej Inspektor Nadzoru Budowlanego. Natomiast Urząd Regulacji Energetyki poinformował nas, że inwestor nie ma koncesji na dystrybucję prądu a mimo to spółka ENERGA OPERATOR S.A. energię przejmuje i rozprowadza!
O sprawie wie już Burmistrz gminy Nowe Skalmierzyce. Wczoraj mailowo zapytaliśmy go, co zrobi formalnie po powzięciu tej informacji o możliwym nielegalnym wytwarzaniu i dystrybuowaniu energii elektrycznej na jego terenie? Czekamy na odpowiedź i jak tylko ją uzyskamy, natychmiast dołączymy do niniejszego tekstu.
Maila z pytaniami wysłaliśmy wczoraj również do prezes zarządu Energa OPERATOR SA w Gdańsku. Czekając na odpowiedź również publikujemy poniżej jego treść:
Do: Alicja Barbara Klimiuk – Prezes Zarządu ENERGA OPERATOR S.A.
Szanowna Pani Prezes
Nawiązując do:
1. Poniższej informacji uzyskanej wczoraj z Urzędu Regulacji Energetyki w Warszawie
2. Informacji uzyskanej dziś w Wielkopolskim Wojewódzkim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego iż przedmiotowa inwestycja to jest 3 wiatraki we wsiach Głóski i Kotowiecko nie zostały formalnie odebrane przez Wielkopolski Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Poznaniu bo nawet inwestor czyli „Park Wiatrowy Kalisz Północ Sp. z o.o.” nie złożył dotąd wniosku o ich odbiór
3. Potwierdzonym od wielu tygodni faktom obracania się tych wiatraków oraz naszą redakcję oraz informacji, iż prąd przez nich wytwarzany jest dostarczony do Waszej sieci przesyłowej poprzez licznik
4. Całości materiałów prasowych i wideo z interwencji między innymi biuro Krzysztofa Rutkowskiego oraz Anity Gargas z Telewizji Polskiej dostępnych pod linkiem:
1. Czy kierowana przez Panią spółka ENERGA OPERATOR S.A. dystrybuuje nielegalnie produkowany prąd przez firmę „Park Wiatrowy Kalisz Północ Spółka zo.o.” która nie posiada koncesji i nie posiada odbioru technicznego trzech wiatraków w gminie Nowe Skalmierzyce?
2. Czy taka działalność która jednocześnie wypływa na zablokowanie 3000 ha ziemi w tym rejonie pod inwestycje mieszkaniowe, jest zgodna z koncesją, którą posiada ENERGA OPERATOR S.A.?
3. Kto personalnie w firmie przez Panią zarządzanej podjął decyzję o odbiorze prądu z tej nieukończonej inwestycji? Która według Stowarzyszenia „Stop Wiatrakom”, nie spełnia wymogu 500 m odległości od najbliższej zabudowań czyli jest sprzeczna z polskim prawem
4. Czy zwróci się Pani do Urzędu Regulacji Energetyki o wykładnię prawną jeśli chodzi o stan faktyczny tej inwestycji i dostosowanie Waszej działalności w zakresie Wiatraków w gminie Nowe Skalmierzyce do ustawowych warunków koncesyjnych Państwa firmy?
Do Wiadomości:
Prokurator Krajowy
Centralne Biuro Antykorupcyjne
Media
Również czekamy na odpowiedź na tego maila. Tak samo jak na działania warszawskiej policji jeśli chodzi o przesłuchania dotyczące zgłoszenia bezprawnych działań szefa delegatury Państwowej Inspekcji Pracy w Ostrowie Wielkopolskim oraz poświadczenie nieprawdy przez podległą mu inspektor. Chodzi o fakt pracy robotników firmy Siemens przy budowie tych wiatraków, czemu oboje zaprzeczyli!
- Starosta Powiatu Ostrów Wielkopolski zapewniał półtora roku temu na spotkaniu z mieszkańcami i członkami Stowarzyszenia Stop Wiatrakom, że wszystko odbywa się tu zgodnie z prawem. Dziś widzimy że Starosta bezprawnie wydał pozwolenie na tę budowę, a dziś bezprawnie działające wiatraki są być może elementem bezprawnej działalności energetycznej na podległym mu terenie - przekazuje Robert Rewiński Redaktor Naczelny Patriot24.net i Telewizja.Patriot24.net
Chcesz być na bieżąco z naszymi newsami? Oglądaj nas BEZPŁATNIE klikając na link
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?